Tematy bez odpowiedzi | Aktywne tematy Teraz jest Czwartek, 19 Października 2017, 22:39


Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 
[film] Eden Lake (2008) 
Autor Wiadomość
admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 Sierpnia 2004
Posty: 7318
Lokalizacja: 042
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Poniedziałek, 10 Listopada 2008, 03:05
Obrazek

Nowy horror. Nowy angielski horror. Nowy, świetny, angielski horror
Dwójka yuppies jedzie nad jezioror Eden Lake, mają tam spędzić weekend. Nie wszystko idzie jednak gładko, trafaiją na grupkę młodzieniaszka Bretta, kótra nie daje im korzystać z relaksu. Nic w ten weekend nie idzie po ich myśli...

Film odnosi się do w miarę współczesnego problemu na Wyspach - samowolki młodzieżowych grup (czy w sumie gangów). Tak cholernie niepokojącego filmu nie widziałem od dawna, oglądałem różne horrory w tym roku, ale wszystko wydawało się jakieś 'blade'. Postacie mamy świetnie zarysowane, zdjęcia są naprawdę dobre, a scenariusz się popraowadzony bardzo przemyślanie, chociaż można mieć różne zdania co do końcówki.
Przerażająca nie jest sama brutalność (jest jej sporo fizycznej, sporo psychicznej), ale realizm i dziwna, nieludzka bestialskość. Po seansie siedzi się w fotelu i zastanawia, czemu to właściwie tak poszło, czy były jakieś inne możliwości wyjścia z tej sytuacji. Film i w gruncie rzeczy sama końcówka, są w jakiś sposób refleksyjne, co jest dosyć rzadko spotykane jak na ten gatunek filmowy.
Się poleca gorąco.

_________________
And I done made it through the struggle, don't judge me
What you say now, won't budge me
Cuz where I come from, so often
People you grew up with, layin in a coffin


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg numer komunikatora tlen profil na lastfm WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 Listopada 2005
Posty: 1377
Lokalizacja: ŁÓDŹ
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Poniedziałek, 10 Listopada 2008, 12:04
I widzisz, i już ściągam!

_________________
Jestem z poważnych pojebów, znasz nasz wachlarz zalet
Jak rzygamy to litrami, jak nie - masz przejebane


Spoiler:


FORSA, WÓDA, NARKOTYKI


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 Stycznia 2007
Posty: 8937
Lokalizacja: sracja
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Poniedziałek, 10 Listopada 2008, 12:22
pantekilaz napisał(a):
już ściągam!

_________________
czerwonych do wora, a wór do jeziora


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg profil na facebooku
admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 Sierpnia 2004
Posty: 7318
Lokalizacja: 042
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Poniedziałek, 10 Listopada 2008, 18:07
No czekam bardzo, jak Wy to wszystko odebraliście, gotów jestem do dyskusji ;)

_________________
And I done made it through the struggle, don't judge me
What you say now, won't budge me
Cuz where I come from, so often
People you grew up with, layin in a coffin


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg numer komunikatora tlen profil na lastfm WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 Sierpnia 2008
Posty: 605
Lokalizacja: Dirty Ol' Town
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Wtorek, 11 Listopada 2008, 01:22
obejrzałem właśnie... ''Funny Games'' z Rothem lepsze. To raz. ''Strangers'' z Tyler gorsze od ''Funny...'' ale lepsze od ''Eden...''. To dwa. Kelly Reilley zagrała dobrze, ale Tyler ją zjadła. Gówniarze spoko zakreśleni, widać głupotę i tępą nienawiść, przez cały film myślałem o tym, jakbym torturował tych skurwysynów, a to znaczy, że obraz sugestywny. Chujowo tylko, że w trochę naciągany sposób ( no mieć, kurwa, takiego pecha jak w ostatniej kwarcie filmu, to nie wiem... jak grać w filmie:)) Problem poważny, ale aż TAK chyba jeszcze nie jest... Fakt jednak pozostaje faktem: każde kolejne pokolenie małolatów jest coraz bardziej dzikie i krwiożercze. Coraz bardziej, kurwa, agresywne. Anglicy jednak z jakiegoś powodu wiodą tu prym, jeżeli chodzi o europejskie kraje rozwinięte. Totalny, absolutny, bezwzględny, kurwa, brak jakiegokolwiek ŚLADU poszanowania dla czegokolwiek, co nie jest częścią tej twojej pierdolonej dzielniczki z pięcioma domkami, gdzie stary cię napierdala. Ale masz X-Boxa, Air-Maxy i BMX-a z chromowanymi axlami. I dres Timberland za lekko 6 stów w Polsce. Mix dobrobytu i agresji to najgorsze combo. Gnoje nie mają celu. Dziesiona wychodzi przypadkiem, bonus czy coś... Na pierwszym planie jest fascynacja chorym gównem typu poniżyć, opluć, skopać, kurwa, zdeptać. Mają siano. Nie chodzi już o napaści o charakterze rabunkowym, starzy dbają o rodziny. Chodzi o poczucie władzy nad kimś sterroryzowanym. O jego gówno w spodniach. I łach z tego gówna.
A, i jeszcze: to nie jest horror :cool:

_________________
http://laizin.blogspot.com/


Powrót do góry
Zobacz profil
admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 Sierpnia 2004
Posty: 7318
Lokalizacja: 042
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: środa, 12 Listopada 2008, 22:37
Tfu, pfu, bluźnisz Szejn.
Strangers lepsze? Znacznie mniej trzymające w napięciu to raz, dwa - Reilley zagrała kozacko, Tyler była średnia (poza tym na pierwszą znacznie milej się patrzy ;)).
Funny Games lepsze? Ale inne, Pitt (jeżeli mówimy o remake'u) tam jest złem nieobliczalnym, oczywiście, ale również zupełnie niewytłumaczalnym.
Historia z Eden Lake jest znacznie bardziej prawdziwa i prawdopodobna. Znacznie bardziej przeraża mnie to, że akcja może wywołać pewną złą reakcję, mimo wszystko historia ze Strangers czy Funny Games wydaje się być bajeczką (a to że Strangers jest na faktach oparte też nie jest prawdą, google it! ;)).
Eden Lake trzyma w napięciu, jest świetnie nakręcone (nie mówię że lepiej niż film Haenkego), no i są przekozacko wymyślone postacie.
Mąż - cichy typ, który chce zagrać lwa przed ukochaną, Jenny - pracująca z małymi dziećmi i pełna empatii/ciepła, która nagle musi w dzikich warunkach walczyć o przeżycie. No i młody Brett, pokazanie jego chałupy, otoczenia i bezlitosnego ojca. Po ostatnim ujęciu ciarki na karku gwarantowane.
'EL' miażdży Strangers, a z Funny Games jest powiedzmy na równi.

_________________
And I done made it through the struggle, don't judge me
What you say now, won't budge me
Cuz where I come from, so often
People you grew up with, layin in a coffin


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg numer komunikatora tlen profil na lastfm WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 Stycznia 2005
Posty: 8395
Lokalizacja: Z Zielonej Góry
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: środa, 12 Listopada 2008, 22:53
enemy napisał(a):
'EL' miażdży Strangers, a z Funny Games jest powiedzmy na równi.


ej, to obejrze nawet, funny games naprawde czasem ocierało się o kozaka ;)


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 Czerwca 2008
Posty: 2210
Lokalizacja: mam ten talent?
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: środa, 12 Listopada 2008, 23:54
ściągam już


Powrót do góry
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 Sierpnia 2008
Posty: 605
Lokalizacja: Dirty Ol' Town
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Czwartek, 13 Listopada 2008, 23:38
no to jedziemy:

Cytuj:
Strangers lepsze? Znacznie mniej trzymające w napięciu

spoko, ja wolę nieobliczalne sytuacje. Napięcie w Strangers polega na tym, że nie masz pojecia co się stanie. Nic nie wiesz o tej ekipie, zamiast zabić, mogli równie dobrze zostawic ich z flintą w schowku i odjechać. Do końca NIE WIESZ co zrobią. W Eden... masz punkt oparcia, wiesz, że gnoje nie odpuszczą. Wiesz to na bank, bo to gnoje. Zostaje tylko czekać na JAK i KIEDY a nie CZY W OGÓLE.

Cytuj:
Funny Games lepsze? Ale inne, Pitt (jeżeli mówimy o remake'u) tam jest złem nieobliczalnym, oczywiście, ale również zupełnie niewytłumaczalnym.

tak, mówimy o remake'u. Zblazowany, w chuj inteligentny, obyty, kulturalny dzieciak z bogatego domu. Oczywiście, nie znasz motywów ale zabicie psa jest tak samo bezsensownym pretekstem do morderstwa jak znudzenie sie blichtrem rodzinnego ogniska.

Cytuj:
Historia z Eden Lake jest znacznie bardziej prawdziwa i prawdopodobna.

no wiesz... szczerze, to wątpię, ale załóżmy. ilu dzieciaków bujałoby sie po lesie przez, bez mała, DWIE DOBY bez jedzenia, odpoczynku ( tyle koksu, ile mieli w inhalatorze starczyłoby na melanż dla gimnazjalisty ) reakcji ze strony starych, kogokolwiek? Przecież, kurwa, ktoś w końcu zacząłby ich szukać. Oni hasają po tych haszczach, jakby właśnie wstali z łóżka i chcieli zrobić przebieżkę. Pani w sukience zemdlałaby z wycieńczenia w połowie drogi, a po takim strzale w dyńkę nie byłaby w stanie podnieść się nie rzygając żółcią. NA BANK dotargałaby niedoszłego narzeczonego do budki, gdzie go opatrzyła, podniosla deski, wjebała się z nim bezszelestnie do wody i przeczekała niezauważona te kilka minut. Wymieniać dalej? Ja wiem, że chodzi Ci o sam fakt powstania takiej sytuacji, ale mimo wszystko, Strangers zjadają tę produkcję realizmem.

Cytuj:
(a to że Strangers jest na faktach oparte też nie jest prawdą, google it! ;)).

ta, nie pierdol :D

Cytuj:
no i są przekozacko wymyślone postacie.
Mąż - cichy typ, który chce zagrać lwa przed ukochaną, Jenny - pracująca z małymi dziećmi i pełna empatii/ciepła, która nagle musi w dzikich warunkach walczyć o przeżycie. No i młody Brett, pokazanie jego chałupy, otoczenia i bezlitosnego ojca. Po ostatnim ujęciu ciarki na karku gwarantowane.
'EL' miażdży Strangers, a z Funny Games jest powiedzmy na równi.

hehehehe, no co ty.... mężuś normalnie, bez jakichś fajerwerów. Zwykły koleś, z rzeźbą, zamiłowaniem do nurkowania i chujowym, jak na swoje zarobki, autem :D . Z nią przegięli. Scena w przedszkolu, i jak go upomina za przekleństwa są tak kiczowate i tanie, że weź. Brett łach. Śmiechy mam z tego typa jak oglądam ten film. Żaden agresor nie spina sie tak na każdym kroku, kurwa... Ta jego mina przez cały flicky flick rozpierdala klimat. Lepszy jest murzyn. Kiedy tnie pana skrępowanego drutem, wtedy mam ciary. Kiedy Brett kasuje przed lustrem film w telefonie, śmiechy. Gdyby miał amerykański akcent, rola najgorsza. Angielski ratuje go surowością i charkliwym charakterem. KTO w Anglii zajebałby kobietę we własnej łazience i uszłoby mu to na sucho?! Na prawdę myślisz, że policja nie rozkminiłaby tej akcji? Kurwa... Przecież to była RZEŹ w biały dzień. Spalili typa w lesie. Takie rzeczy nie zostają pod dywanem. Jest XXI wiek.

_________________
http://laizin.blogspot.com/


Powrót do góry
Zobacz profil
admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 Sierpnia 2004
Posty: 7318
Lokalizacja: 042
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Piątek, 14 Listopada 2008, 00:25
Shane McGowan napisał(a):
spoko, ja wolę nieobliczalne sytuacje. Napięcie w Strangers polega na tym, że nie masz pojecia co się stanie. Nic nie wiesz o tej ekipie, zamiast zabić, mogli równie dobrze zostawic ich z flintą w schowku i odjechać. Do końca NIE WIESZ co zrobią. W Eden... masz punkt oparcia, wiesz, że gnoje nie odpuszczą. Wiesz to na bank, bo to gnoje. Zostaje tylko czekać na JAK i KIEDY a nie CZY W OGÓLE.


No nie wiem, biorąc pod uwagę, że w pierwszej scenie w Strangers widać dzieciaków, uciekających z tego domu i krew na posadzce, to chyba masz jakiś punkt wyjścia ;)
A, że dzieciaki w 'EL' nie odpuszczą? Pewnie że nie odpuszczą, ale można było też założyć, że to jest walka o przeżycie.

Cytuj:
tak, mówimy o remake'u. Zblazowany, w chuj inteligentny, obyty, kulturalny dzieciak z bogatego domu. Oczywiście, nie znasz motywów ale zabicie psa jest tak samo bezsensownym pretekstem do morderstwa jak znudzenie sie blichtrem rodzinnego ogniska.


Zabijanie psa to motyw z już niejednego filmu (chociażby ostatnio coś było, nawet nie pamiętam jak się nazywał, starszemu dziadkowi dwóch gnojków bodajże pieska potrąciło, on też też nie chciał odpuścić). A znudzenie porządkiem domu itd. objawia się najczęściej w jakiś drobnych dewiacjach albo ew. niewielkim łamaniu prawa (sam znam przypadki, jak dzieciaki z dobrych domów zaczynąły się bawić w dragi i handel z nudów). To jest wyjście z grubej rury, trochę przesada? (Nie wspominając o vendettcie za zabicie pieska, chociaż nie tylko o to chodziło)

Cytuj:
no wiesz... szczerze, to wątpię, ale załóżmy. ilu dzieciaków bujałoby sie po lesie przez, bez mała, DWIE DOBY bez jedzenia, odpoczynku ( tyle koksu, ile mieli w inhalatorze starczyłoby na melanż dla gimnazjalisty ) reakcji ze strony starych, kogokolwiek? Przecież, kurwa, ktoś w końcu zacząłby ich szukać. Oni hasają po tych haszczach, jakby właśnie wstali z łóżka i chcieli zrobić przebieżkę. Pani w sukience zemdlałaby z wycieńczenia w połowie drogi, a po takim strzale w dyńkę nie byłaby w stanie podnieść się nie rzygając żółcią. NA BANK dotargałaby niedoszłego narzeczonego do budki, gdzie go opatrzyła, podniosla deski, wjebała się z nim bezszelestnie do wody i przeczekała niezauważona te kilka minut. Wymieniać dalej? Ja wiem, że chodzi Ci o sam fakt powstania takiej sytuacji, ale mimo wszystko, Strangers zjadają tę produkcję realizmem.


Nie wiem jak to oglądałeś, ale nikt tam dwie doby po lesie nie śmigał. Był wyraźny podział na pierwszy dzień i drugi dzień (z nocą), więc pierwszy zarzut odbijam. To o rodzicach też jest głupie, patrząc na obraz 'domowego ogniska' w domu gnojka. Na temat realizmu wycieńczowego spierać się nie będę, zresztą sądzę że trudno komukolwiek na ten temat mówić, bo mimo wszystko działa też adrenalina. Ale okej, uznajmy że to nie było realistycznze.

Cytuj:
hehehehe, no co ty.... mężuś normalnie, bez jakichś fajerwerów. Zwykły koleś, z rzeźbą, zamiłowaniem do nurkowania i chujowym, jak na swoje zarobki, autem . Z nią przegięli. Scena w przedszkolu, i jak go upomina za przekleństwa są tak kiczowate i tanie, że weź. Brett łach. Śmiechy mam z tego typa jak oglądam ten film. Żaden agresor nie spina sie tak na każdym kroku, kurwa... Ta jego mina przez cały flicky flick rozpierdala klimat. Lepszy jest murzyn. Kiedy tnie pana skrępowanego drutem, wtedy mam ciary. Kiedy Brett kasuje przed lustrem film w telefonie, śmiechy. Gdyby miał amerykański akcent, rola najgorsza. Angielski ratuje go surowością i charkliwym charakterem. KTO w Anglii zajebałby kobietę we własnej łazience i uszłoby mu to na sucho?! Na prawdę myślisz, że policja nie rozkminiłaby tej akcji? Kurwa... Przecież to była RZEŹ w biały dzień. Spalili typa w lesie. Takie rzeczy nie zostają pod dywanem. Jest XXI wiek.

Mąż bez fajerwerków - dokładnie o to chodziło, trochę cipa, która nie potrafi na swoim postawić. Później chce odegrać rolę 'mena' i wychodzi jak wychodzi.
Pokazanie jej, miało pokazać sielankowość, jej niewinność. Dostawaliśmy wyraźne sygnały, że coś jednak nie będzie grało w dalszej części filmu (scena w bed'n'breakfast wieczorem). Upominanie za przekleństwa to takie zachowanie japiszonów, ten cały kicz miał kontrastować brutalność i bezwzględność dalszych scen. U Bretta nie chodziło o agresor, a raczej o jego psychopatię (chyba zresztą przekazaną w genach). A scena kasowania jest właśnie kozacka, zero poczucia odpowiedzialności, wykładanie na całą tą sytuację lachy. Zresztą to, że scena jest przed lustrem, też nie jest chyba przypadkowe, tylko jest jakby spoufalaniem się z widzem.
No a cała końcówka. No właśnie, mocno zastanawiająca. Pewnie, że nikomu by to nie uszło na sucho. Nie wiem czy chodziło tylko o pesymistyczne zakończenie, czy o wyładowanie emocji, ale kiedy ogląda się jak zaciągają panienkę do kibla to raczej się o tym nie myśli, tylko ciężko jej współczuje. Mam jeszcze jedną, nadinterpretacyjną teorię, ale nie będę jej wywlekał, bo to przegięcie chyba troszke ;)

_________________
And I done made it through the struggle, don't judge me
What you say now, won't budge me
Cuz where I come from, so often
People you grew up with, layin in a coffin


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg numer komunikatora tlen profil na lastfm WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 Sierpnia 2008
Posty: 605
Lokalizacja: Dirty Ol' Town
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Piątek, 14 Listopada 2008, 01:40
dobra, nie będę już cytował, bo szkoda miejsca. lecę na fristajlu :D
ja oglądałem wersję, że jest rozmowa tel i nic nie było takiego... albo nie pamiętam... a nawet gdyby, mogły być to ciała psotników. Z tym psem, to w ''Red'' widziałem ostatnio, ale tam pies ołów przyjął... w każdym razie argument, że jest to ograny motyw jeszcze umniejsza filmu onemu. Ta... znudzenie się tak objawia u zwykłych dzieciaków, nie u urodzonych socjopatów z parciem na instynkt. To jest wyższa klasa zabójcy, bestia. Ekskluzywna wersja najgorszego skurwysyna ( ''American Psycho'' i takie tam ). Doby półtorej, nie mniej. Samochód kradną wczesnym popołudniem, pies ginie wieczorem (wszyscy na nogach non stop). Potem przerwa na przycupnięcie w krzakach, świt. Nikt nie śpi. CAŁY dzień biegania, jakoś koło akcji chyba z mapą mija doba. Film kończy się w nocy. Porównaj sobie jak chodzi laska, a jak sprężyście giba się Brett. Tak, porównaj mimo jej obrażeń. Argument o starych jest trafiony, a to dlatego, że to domowe ognisko wcale nie jest niczym dziwnym w Anglii. Połowa mieszkańców ma taką jazdę, i nikt nie zapomina o tym, żeby wiedzieć, gdzie są ''pociechy'' ponieważ jest to normalne zachowanie. Agresja tutaj nie znaczy nieodpowiedzialność. Jest po prostu agresją. Patrz na ich dom, na czyste wnętrza, to nie jest melina, gdzie każdy ma wszystko w dupie. Dorośli ludzie, tyle, że chorzy. Poza tym oni wszyscy wiedzą, że ich dzieciaki to zjeby ( scena z kelnerką ) i bronią ich dup ( daddy's łazienka decision ) a żeby to robić, muszą dbać o wizerunek i wiedzieć, gdzie są maleństwa. Dzieciaki nie mogą szlajać się gdzie chcą. Nie przez taki czas. Co do roli męża, ja wiem, że tak miało być :lol: Chodziło mi o to, że zagrał chujowo. Za bardzo chciał mnie przekonać, że jest ciotą tak jak ją, że nie jest. I tak jest z każdą postacią tutaj. Pamiętasz tyradę ojca z tekstami w stylu: Patrz na nią, właśnie zabiła jej najmłodszego!!! Nie przestawaj patrzeć!!! ? To jest traktowanie widza jak idioty. Jeszcze mogli dać im koszulki z napisami: ''ojciec kierujacy sie dobrem rodziny'', ''chłopiec skrzywiony przez brutalnośc ojca'' itd... Nieumiejętnie pokazano aspekty. Za dużo cukru w cukrze. Sielankowość to masz w ''Notes on a Scandal'' i aż, kurwa, zazdrościsz w pierwszej części filmu takiej rodziny, jaką ma Kate Blanchett ( tzn postać przez nią grana :D ). To jest wyważone. To jest dobre kino. Tutaj masz taki patent, jakbyś dostał specjalne wydanie''Gotham Knights'' z okularami 3D. Albo z Batmanem czytającym Biblię. Upominanie za przekleństwa to takie samo zachowanie japiszonów jak walenie koksu, rasizm, hermetyczność, i cała reszta przywar. Wyciągasz jedną, bądź konsekwentny: pokaż wszystkie, inaczej przekłamanie. Scena z lustrem rozjebała mnie z tego względu, że ja nienawidzę, kurwa, jak wytwórnia wpierdala się w scenariusz/scenarzysta nie ufa reżyserowi. W obu przypadkach mamy do czynienie z jednym, chujowym strasznie rozwiązaniem, a mianowicie: kawa na ławę. ''Piła V'' modelowy przykład. To, że on jest nieodpowiedzialny, to kurwa chyba widać przez cały film? Nie dało się chyba wyraźniej pokazać jego schizy, zią. Ta scena jest dla Dorotki z Jasiowej Doliny, żeby za tydzień dotarło do niej, że Brett już będzie zły. To jest scena na miarę tej najgorszej w ''Adulthood'' jak stoją naprzeciw siebie, jeden z bejzlem, drugi z gnatem.
Co do końcówki, dawaj teorię! :evil:

_________________
http://laizin.blogspot.com/


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 Stycznia 2007
Posty: 8937
Lokalizacja: sracja
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Piątek, 14 Listopada 2008, 09:26
dobra, krótko się wypowiem na temat filmu bo nie widziałem `strangers` i `funny games`.

dobrze mi się ten film oglądało, dobrze zarysowane postacie, metamorfoza tej panienki przy tabliczce z mapą i prze kutas brett i to co wywarło na mnie największe wrażenie to to że taka historia jest całkiem prawdopodobna, dzieciaki są teraz coraz bardziej bezwzględne, no i końcówka mistrzowska ale przewidywalna, w pewnym momencie jak skumałem że wylądowała na imprezie ich starych to domyśliłem się że ją zajebią.

_________________
czerwonych do wora, a wór do jeziora


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg profil na facebooku

Dołączył(a): 28 Września 2004
Posty: 1417
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Niedziela, 16 Listopada 2008, 10:54
a ja pod wpływem treści zawartych w tym temacie postanowilem obejrzeć Strangers.. i jeśli funny games i eden lake są tak samo gówniane i nic ze sobą nie niosące, a najprościej ujmując nudne, to ja nie wiem nad czym Wy się tu kurwa rozwodzicie..


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 Kwietnia 2005
Posty: 572
Lokalizacja: Katowice
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Niedziela, 16 Listopada 2008, 12:41
Funny games widziałem oryginalne i nie przypuszczam by coś mogło je przebić ale sprawdze film z tematu i wtedy się wypowiem konkretniej.

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=n_azAmuwHow


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 Czerwca 2008
Posty: 2210
Lokalizacja: mam ten talent?
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Niedziela, 16 Listopada 2008, 12:54
podobał mi sie ten film.


Powrót do góry
Zobacz profil WWW
moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 Kwietnia 2006
Posty: 3674
Lokalizacja: Gdańsk
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: [film] Eden Lake (2008)
  Wysłano: Poniedziałek, 17 Listopada 2008, 23:10
Lipa trochę, że spoilerujecie. Następnym razem przeczytam jedynie pierwszy post w temacie chyba to jest jakieś wyjście :wink:


Powrót do góry
Zobacz profil profil na facebooku
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 16 ] 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB
Forum style by Vjacheslav Trushkin and modified by zin.