Tematy bez odpowiedzi | Aktywne tematy Teraz jest środa, 12 Grudnia 2018, 01:52


Odpowiedz w wątku  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
filmy które udają ambitne kino 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 Sierpnia 2004
Posty: 24727
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: środa, 1 Września 2004, 19:58
na które sie wszyscy nabierają ( nawet krytyka - przeważnie kobiety )

{nieważny rock}

moje typy to :

nieodwracalne (irreversible )

dziewczyna z perła ( girl with a pearl earring)


Ostatnio edytowano środa, 2 Września 2009, 11:51 przez 3A, łącznie edytowano 1 raz



Powrót do góry
Zobacz profil
admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 Sierpnia 2004
Posty: 7351
Lokalizacja: 042
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: środa, 1 Września 2004, 20:05
dziewczyna z perłą jest piękna. kurde meen postudiuj kino zanim zaczniensz wypowiadać się tak krzywdząco dla takich filmów. wiem, że są gusta i guściki, ale jak dla mnie na fali filmów hollywudzkich [ostatni samuraj, troja, spiderman], to dla mnie była prawdziwa perła.

a nieodwracalne... nie widziałem, więc się nie wypowie. wiem tylko o czym jest i wydaje mi się, że nie jest częsty taki temat. z drugiej strony kręcenie o tym... grał tam Vincent Cassel, którego bardzo lubię.


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg numer komunikatora tlen profil na lastfm WWW
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: środa, 1 Września 2004, 21:31
Dziewczyna z perla poza swiatlem uzytym w zdjeciach, ktore zeczywiscie przypominaja malarstwo Vermeere'a byla potwornym gniotem. fabula jest jak bula. niedopieczony zakalec.
Irreversible pretensjonalny film o niczym, pozatym monica b sie nie popisala aktorstwem.... zreszta sam vincent w scenach na balandze sie tez niezle pierdolnal i w ogole cos przesadzil tak, ze malo wiarygodna kreacja....
oczywiscie cruise pitt filmy to juz wogole kicha...
spidey nie byl wcale taki zly jak na komiksowa opowiesc.


Powrót do góry
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: środa, 1 Września 2004, 23:54
"Lulu na moście" - to było jeszcze bardziej traumatyczne niż Titanic.
Nie trawię też większej części kina moralnego niepokoju - ambitne to raczej jest złe, dla mnie przede wszystkim pozostaje fatalnym kinem.


Powrót do góry
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: środa, 1 Września 2004, 23:57
Wyrzucić trzeba słowo "złe" z mojej poprzedniej wypowiedzi bo sensu nie ma przez to. Zmęczony jestem;)


Powrót do góry

Dołączył(a): 27 Sierpnia 2004
Posty: 95
Lokalizacja: ależ skąd
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Czwartek, 2 Września 2004, 02:55
Dziewczyna z perłą - przepiękne opakowanie, ale środek prze-pusty, że tak się wyrażę

Zakochany bez pamięci - klasyczny Kaufman, czyli potworny banał w oryginalnym (choć też nie do końca), podszywającym się pod głębię ujęciu

21 gramów - znów przerost formy nad treścią

Generalnie jest tak, że znakomita część krytyków stawia znak równości między 'oryginalne', a 'dobre' i stosunkowo łatwo dają się nabrać. A twórcy często śmieją się w kułak - Spirited Away to śliczna bajka, ale oglądałem wywiad z Miyazakim, gdzie autentycznie nabijał się z zachodniej krytyki, która jakimś cudem widziała w filmie symbolikę i przesłanie, jakich nie widział on sam... Dowolność interpretacji - jasne, lecz zaczyna mnie wkurwiać ignorancja, tudzież szufladkowanie przez pieprzonych recenzentów - z jednej strony nadinterpretują tam gdzie nie trzeba, z drugiej - żaden taki pacan nie przyzna, że Osada jest najlepszym (wizualnie i fabularnie), najgłębszym filmem Shyamalana, bo chcieli dostać Szósty Zmysł 4 i najwyraźniej oburzyli się biedaczyska, że im tak reżyser ni stąd ni zowąd dojrzał...


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg WWW
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Czwartek, 2 Września 2004, 12:07
Przede wszytskim wszystko, co od kilku lat swoimi nazwiskami sygnują panowie Zanussi i Żuławski.
Ten pierwszy nakręcił kilka b. dobrych filmów ("Zaliczenie", "Barwy ochronne"), ale dziś woda sodowa skutecznie utrudnia mu pracę.

A produkcje Żuławskiego to już tragedia.
"Wierność" to jeden z najstraszniejszych celuloidowych potworów, głupi, nudny i nie nadający się do oglądania.
O "Szamance" się nie wypowiem.

Z zagranicznych - "Nadzy" Doris Dörrie. Miał być niszowy, klimatyczny film psychologiczny a okazał się pretensjonalną opowiastką z płytkim pomysłem i do bólu banalnym zakończeniem.
Duże rozczarowanie.


Powrót do góry

Dołączył(a): 27 Sierpnia 2004
Posty: 95
Lokalizacja: ależ skąd
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Czwartek, 2 Września 2004, 16:15
A kto Ci powiedział, że "Nadzy" mieli być niszowym dramatem psychologicznym? To komediodramat, przeniesiona na ekran sztuka teatralna "Happy", czyli ten sam problem co z "Quo Vadis" czy "Zemstą" - teatr w kinie się jednak nie sprawdza...


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg WWW
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Piątek, 3 Września 2004, 03:38
Co do Kaufmana - mierzi ten egocentryzm i histeria, ale i tak jest wielki. Dla mnie jest tym dla scenariusza, czym Tarantino dla reżyserii. Przenosi klisze, bawi się konwencją, cieszy szansą wykorzystania warsztatowych chwytów. I tak jak mówiłem wcześniej - brakuje mu reżysera, który w pełni go zrozumiał i pomysły stosownie uplastycznił. W "Zakochanym bez pamięci" motyw przyszłości związku, który nie dość , że wie, iż utonie w rutynie, to jeszcze składa się z połówek, które zraniły się do kości i obnażyły swoją fałszywość jest ciekawy. Prowadzi do rozważań nad sensem i istotą szczerości, nad czasem niszczącym idealizm i wielu innych. To nie jest płytkie. Problem w tym, że film ze sporą gamą świetnych pomysłów nie powinien nużyć w trakcie oglądania. Dla mnie był dobry, ale męczący.

Spirited Away - tu dochodzi jeszcze to, że coś co dla Miyazakiego jest oczywiste, dla amerykanów może być zagadką. To inny poziom uduchowienia, inne uwarunkowania obyczajowe i religijne, inna tradycja, kultura, mitologia. W filmach japońskich szokuje mnie inny styl myślenia, i to niemal za każdym razem. Dobudowuje czasem dziwne teorie. Myślę, że amerykański recenzent analogicznie: usiłuje wytłumaczyć sobie coś za pomocą własnej logiki, specyficznie ukierunkowanego mózgu i popada przez to w pewną dziwność i absurdalność. Nie umie pomyśleć jak japończyk, wyłapać niuansów. Dla kogoś z tamtego kręgu kulturowego, "Spirited Away" jest dość oczywiste. Dla konsumentów kina przeważnie holywoodzkiego zaś magiczne. Już sama hierarchia w łaźni każe głębiej pomyśleć. Lojalność Haku jest niezmiernie specyficzna. Co ze skaczącymi łbami?

Osada - jest dobrze zrobiona, i dla mnie to również najlepszy jego film. Tylko dlaczego od początku człowiek wie, że to czasy współczesne? Dlaczego od momentu wizyty ślepej dziewczyny w stajni z kostiumami dramaturgia siada? Shymalanowi ten film świetnie zagrano, strona wizualna została przygotowana została świetnie, ale można to było sporo lepiej napisać. I co jak co - Osada jest wybitnie nieoryginalna. A krytycy nie szli do kina na obyczaj...


Powrót do góry

Dołączył(a): 27 Sierpnia 2004
Posty: 95
Lokalizacja: ależ skąd
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Piątek, 3 Września 2004, 09:06
Cóż, dla mnie "Osada" jest bardziej oryginalna niż "Zakochany bez pamięci". Film łączący kilka różnych gatunków i będący jednocześnie celną obserwacją na temat kondycji Ameryki/świata. Nie mogę pojąć czemu sporą część osób nudzi - pomijając fabułę, strona wizualna jest tak śliczna, że rozkoszowałem się właściwie prawie każdą sceną.

Zakończenie "Zakochanego bez pamięci" - to dopiero była głupota. Nie mogłem ukryć zażenowania przy scenie odsłuchiwania taśm. Dowiedzieli się o swoich wadach i zdziwili jakby co najmniej zobaczyli UFO. I cała misternie budowana fabuła w tym momencie dla mnie siadła. A sama końcowka? "No dobra, już wiemy, że nie jesteśmy idealni, ale może mimo wszystko spróbujemy raz jeszcze?". O kurwa, co za odwaga! Miałem ochotę wstać z fotela i krzyknąć do Kate "ej durna dziwko, nie udawaj że dopiero teraz odkryłaś jaka naprawdę dla niego byłaś!". I to samo do Jima. Nie no, ja po prostu nie wierzę, że można być z kimś spory kawałek czasu i nie wyznać co ci w nim/niej przeszkadza. Ale to może dlatego, że sam tworzę związek oparty na zaufaniu i mówieniu sobie wszystkiego i wydawało mi się, patrząc po skrajnie entuzjastycznych reakcjach kolegów krytyków - widocznie niesłusznie - że inni też tak mają. No i to przesłanie - co w nim było takiego oryginalnego? Bo ja zobaczyłem same truizmy. W tetrykach sparafrazowałem Churchilla i nadal myślę, że to dobrze oddaje charakter tego filmu: "jeszcze nigdy tak wielu nie wysilało się tak wielce, by powiedzieć tak niewiele". Wolę być jednak oszukiwany przez Shyamalana, który nigdy nie udawał mądrzejszego niż jest, niż przez Kaufmana, który nie ma do powiedzenia nic ciekawego a nadyma się na Bóg wie kogo. Najbardziej żałosne, że ludzie to jednak kupują. Gdyby tylko Amerykanie - byłbym jeszcze w stanie zrozumieć - ale nie tylko, niestety.


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg WWW
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Piątek, 3 Września 2004, 18:47
Wszystkie udane związki siła rzeczy budowane są na zaufaniu i mówieniu wszystkiego. To dopiero truizm, ale czy "wszystko" to tak naprawdę WSZYSTKO? Zobaczyłbyś ile by wezbrało w tobie gwałtownych zarzutów gdyby dziewczyna zrobiła Cię w trąbę.
Opcja "spróbujmy raz jeszcze" spalona, zadęcie Kaufmana ewidentne. Ale to nie jest opcja tego co mówi Kaufman, ale raczej tego co ty masz do powiedzenia po Kaufmanie. Jeśli niewiele - współczuję.

Osada zaś to kolejne z kolei świadectwo odosobnienia Shymalana. To mnie nie irytuje, bo nie nakręcił tych filmów rak wiele. Który to z kolei film o izolowanej od współczesnego życia enklawie? Jak mówiłem, bardzo lubię Osadę, ale dylematy przez nią stawiane są cokolwiek banalne na skutek wielokrotnego trawienia.


Powrót do góry

Dołączył(a): 27 Sierpnia 2004
Posty: 95
Lokalizacja: ależ skąd
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Piątek, 3 Września 2004, 19:00
Flint (CS) napisał(a):
Wszystkie udane związki siła rzeczy budowane są na zaufaniu i mówieniu wszystkiego. To dopiero truizm, ale czy "wszystko" to tak naprawdę WSZYSTKO?


No nie wiem czy jednak wszystkie, skoro masz takie trywialne wątpliwości czy "wszystko" to WSZYSTKO. Tak, wszystko to wszystko. Sęk w tym, że gdybym miał cień podejrzenia, że mogłaby mnie zrobić w trąbę, to by nie było ani zaufania ani mówienia wszystkiego. Albo full opcja albo nic.

Flint (CS) napisał(a):
Ale to nie jest opcja tego co mówi Kaufman, ale raczej tego co ty masz do powiedzenia po Kaufmanie. Jeśli niewiele - współczuję.


O zmanierowanych naciągaczach raczej nie mam nic do powiedzenia. Żal mi tylko tych, którzy uważają ich za geniuszy. Udowodnij, że Kaufman to geniusz i że "Zakochany bez pamięci" to film naprawdę, a nie na siłę oryginalny. Będę wdzięczny, bo oczywiście dopuszczam opcję, że to ja mogę się mylić.


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg WWW
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Piątek, 3 Września 2004, 23:27
Geniusz - nie do końca (zwłaszcza jeśli chodzi o ten film), ale innowator i osobowość na pewno. Oryginalność jest w cenie, gdyż nawet usilna i tak jest krokiem w którąś stronę, a nie staniem w miejscu. "Być jak John Malkovich" wpisało się w historię kina i na swój sposób jednak je zmieniło.

Piotr - nikt nie zakłada, że druga strona zrobi go w trąbę. Tak się po prostu dzieje. Wracałem z Trójmiasta z gościem z TVN, który po 10 latach arcyszczęśliwego związku przeżył szok. Im większa i silniejsza miłość tym bliżej jej do szaleńczej nienawiści. Ja też nie dopuszczam do siebie myśli pt. tak mogłoby być u mnie, ale ludzie oglądający filmy o nowotworach, też jej nie dopuszczają. Gówno po prostu się zdarza, ludzie to tylko białko, a uczucia zależne są od poziomów hormonów.


Powrót do góry

Dołączył(a): 27 Sierpnia 2004
Posty: 95
Lokalizacja: ależ skąd
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Sobota, 4 Września 2004, 03:13
Flint (CS) napisał(a):
Geniusz - nie do końca (zwłaszcza jeśli chodzi o ten film), ale innowator i osobowość na pewno. Oryginalność jest w cenie, gdyż nawet usilna i tak jest krokiem w którąś stronę, a nie staniem w miejscu. "Być jak John Malkovich" wpisało się w historię kina i na swój sposób jednak je zmieniło.


To musisz lubić płytę Żuroma - na swój sposób jest oryginalna i jest krokiem w stronę 1995 roku. Masz ten sam problem z Kaufmanem, co z Almodovarem widzę. Typ zabłysnął 5 lat temu jednym filmem i teraz z góry jest "dobre bo kaufmańskie". No ja jakoś tak mam, że rozliczam za teraźniejszość jednak - 10 lat temu De Niro był dla mnie geniuszem, teraz jest chałturnikiem. I kolejny seans "Wściekłego byka" tego nie zmieni. Ale zostawmy to i zostawmy "Być jak John Malkovich", bo nie o tym mowa. Ponawiam pytanie - co jest takiego oryginalnego w "Zakochanym bez pamięci" i czego nowego dowiedziałeś się z tego filmu? Ponoć przesłania w tym więcej niż w Koranie i Biblii razem wziętych, więc chcę się dowiedzieć co takiego prawi nasz nowy młody bóg. A poważnie - ja nie twierdzę, że koleś jest debilem. Po prostu staram się unikać skrajnych osądów, bo wydaje mi się, że jest zwyczajnie przereklamowany jak Almodovar czy Coelho i po prostu staje się modny jak tamci swego czasu (znaczy Pedros nad Wisłą zawsze był, jest i będzie modny!).

Flint (CS) napisał(a):
Piotr - nikt nie zakłada, że druga strona zrobi go w trąbę. Tak się po prostu dzieje. Wracałem z Trójmiasta z gościem z TVN, który po 10 latach arcyszczęśliwego związku przeżył szok. Im większa i silniejsza miłość tym bliżej jej do szaleńczej nienawiści. Ja też nie dopuszczam do siebie myśli pt. tak mogłoby być u mnie, ale ludzie oglądający filmy o nowotworach, też jej nie dopuszczają. Gówno po prostu się zdarza, ludzie to tylko białko, a uczucia zależne są od poziomów hormonów.


Po pierwsze - ja nie jestem nikt. Wiem co mówię, choć i tak tego nie zrozumiesz, bo jesteś cholernym pragmatykiem i racjonalistą, więc szans nie ma żadnych. Zdanie z białkiem i hormonami jest ładne, efektowne i może nawet zrobię sobie kiedyś z niego sygnaturkę, ale jednocześnie jest też puste i przyziemne. Na niektórych płaszczyznach nigdy nie dojdziemy do porozumienia i trzeba się z tym pogodzić. Tu w grę wchodzi wiele kwestii, nawet kwestia mojej wiary i braku wiary u Ciebie ma już wbrew pozorom niebagatelne znaczenie. Ja filmy mierzę w emocjach, Ty masz skalę oryginalności. Ja nigdy nie zachwycę się filmem, który mnie męczy i nuży, Ty możesz cierpieć katusze - ważne by było coś, czego przedtem nie było - wtedy będziesz w pełni kontent. A przecież artyści pokroju Aronofsky'ego, Tanovića, Jeuneta, Ritchiego nawet - pokazują, że można robić kino oryginalne i jednocześnie piękne - poruszające, wzruszające, zabawne, działające na zmysły czy wyobraźnię. Kaufman ze swoimi wydumanymi problemami może im skoczyć.


Powrót do góry
Zobacz profil numer gg WWW
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Sobota, 4 Września 2004, 07:43
kaufman ma schizofrenie.


Powrót do góry
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Sobota, 4 Września 2004, 08:17
a amodowar to w koncu jednak pedal.
tzw. idea "oryginalnosci" zarznela sztuke nowoczesna niestety
i zmienila ja w szambo osobowosci i inowacji wlasnie
to sie dzieje w filmie, muzyce, teatrze, literaturze
nie da sie tego tak naprawde uczciwie: odebrac, ogladnac, posluchac, przeczytac, zrozumiec- ,a ze ktos akurat wie jak sie pewne zeczy konstruuje to nie znaczy wcale, ze sie tam jakichs interpretacji nadzwyczajnych doszukac mozna


Powrót do góry

Dołączył(a): 22 Kwietnia 2004
Posty: 1058
Lokalizacja: WWA
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Sobota, 4 Września 2004, 13:45
kino polskie dumnie nazywane KINEM OFFOWYM.
Boje sie go, bo jest niespojne, niestrawne, kiepsko wyrezyserowane i zagrane. Bezsensowne obrazy krecone dla 5 onanistow i 30 krytykow wychowanych pod kloszem dobrobytu, ktorzy nagle odkryli, ze mamy warstwy spoleczne, niektorym wiedze sie gorzej, uposledzeni,czy biedni tez kochaja, albo, dajmy na to, inteligencja to co innego niz madrosc.


Powrót do góry
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Niedziela, 5 Września 2004, 01:12
Piotr - i w sumie masz rację. Przywiązuje się do reżyserów, scenarzystów w filmie tak jak i do producentów w rapie. Zwiększa mi się tolerancja na kogoś, kto raz mnie w pewien sposób porwał. Oglądam mniej filmów niż ty, i pewno Kaufmana lubię przez to że w jakiś sposób kontrastuje z tym co oglądam. I jednak mnie zaskakuje. Z całym drugim blokiem tekstu zgadzam się - ja gdzieś tam też mam wiele z romantyka, ale bardzo mocno się asekuruję.


Powrót do góry
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: Poniedziałek, 6 Września 2004, 12:19
Zgodzę się co do polskiego offu. Niektórzy sądzą, że wyznacznikiem "andergrandowości" jest totalna partyzantka, niechlujstwo i trzęsąca się kamera. A jakaś idea, fabuła, przekaz - kto by sobie tym dupę zawracał...


Powrót do góry
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: filmy które udają ambitne kino
  Wysłano: środa, 8 Września 2004, 04:04
sie powinno nazywac fuck offem


Powrót do góry
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB
Forum style by Vjacheslav Trushkin and modified by zin.