SLG FORUM
http://slizg.eu/

Sadistik - Haunted Gardens (2019)
http://slizg.eu/viewtopic.php?f=12&t=47342
Strona 1 z 1

Autor:  Wymazany [ Wtorek, 23 Kwietnia 2019, 14:57 ]
Tytuł:  Sadistik - Haunted Gardens (2019)

Obrazek
Tracklista:
1. All My Poisons Sit in Frames 01:49
2. Eden 01:58
3. 8 1/2 03:43
4. Burning Lakes 02:40
5. Daisies 02:36
6. Man's Best Friend 03:03
7. Alcoves 02:03
8. Coals 02:55
9. Sistine Chapel 02:39
10. Gallows Hill 02:38
11. Koi 02:07
12. Saints 03:18
13. From the Gossamer 02:03

Premiera była 20.04
Nikt tematu nie zrobił? :(

https://sadistik.bandcamp.com/album/haunted-gardens
Dostępne w wersji CD i LP. Na spoify również jest.

Autor:  Siwunio [ Czwartek, 25 Kwietnia 2019, 11:39 ]
Tytuł:  Re: Sadistik - Haunted Gardens (2019)

Ładna płyta. Sadistik odbił tu od klimatu z Salo Sessions i Altars, więc nie ma mroku i bangerów, ale dla mnie to na plus, bo zmęczyłoby mnie już takie brzmienie i stylówka na kolejnej płycie. jakbym miał Gardens porównać do jego wcześniejszych nagrań, to raczej do Flowers for my Father i tych spokojniejszych momentów z Altars czy jakiś pojedynczych strzałów typu Virginia Woolf. tekstowo to trochę tak bez geniusa nie podchodź. Sadistik zawsze maił dość szeroki i nieoczywisty wachlarz słownictwa, tu natomiast słychać to jeszcze bardziej. dodatkowo ziomek nawarstwia tu rymy i używa dwuznaczności i metafor na takim levelu, że jak ktoś przez ostatnie lata słuchał głównie Migosów, to się zapłacze. więc jak ktoś nie lubi rozkminiania zwrotek i hehe jebać przekaz xD to nie ma tu raczej czego szukać. fani gospodarza czy np Aesop Rocka powinni być zadowoleni. z tekstów wylewa się melancholia, i dobrze bo jednak na dłuższą metę wolę smutnego Sadistika, niż ujaranego i wkurwionego. bity niosą to jak trzeba, Cody wciąż nie znalazł drugiego Emancipatora, ale nie ma się tu do czego przyjebać, wszystko brzmi jak należy i buduje klimat, a jak np w takim Koi kolejna dedykacja dla ojca niesie się po tym smutnym samplu, to i mi od razu jest smutno. czyli działa.
jedyne czego się można przyczepić to długość albumu. nie twierdzę, że powinien zajebać 20 takich smutasów na tracklistę, bo lekka monotonia, która wkrada się na ten album byłaby wtedy już za bardzo odczuwalna, ale same kawałki są jakoś tak momentami za krótkie. ja rozumiem, że osobisty album bla bla, ale jacyś goście by nie zaszkodzili, zwłaszcza w takich numerach gdzie gospodarz daje jedną zwrotkę i refren. myślę że, daleko nie szukając, Kristoff Krane czy Ceschi odnaleźli by się tutaj i dobrze uzupełnili te tracki, no ale chuj, można sobie gdybać.
podsumowując to może nie jest jakiś przełomowy album w karierze autora, ani pretendent do płyty roku, ale jest dobrze i jest ładnie. jak ktoś lubi się trochę posmucić, żeby nie było za wesoło w wiosenne wieczory, albo chce sobie po prostu posłuchać dobrych, lirycznych (ktoś tak jeszcze mówi?) rapsów, to można polecić. ja jako fan się jaram.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/