Tematy bez odpowiedzi | Aktywne tematy Teraz jest środa, 17 Stycznia 2018, 08:17


Odpowiedz w wątku  [ Posty: 799 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40  Następna strona
depresja 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 Października 2006
Posty: 3712
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 18:15
Przeglądam sobie czasem Anonimowe Mirko Wyznania na Wykopie (pozdro Jaca), i jest tam istne zatrzęsienie introwertyków, ludzi w depresji, z zespołem amotywacyjnym, fobią społeczną itp. Straszne to jest.

_________________
Luxair x Młody Pi - "Upominki"


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 Lipca 2012
Posty: 3254
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 19:20
jakby zrobic konto ogolnodostepne anonimowe slizg wyznania byloby podobnie


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 Stycznia 2015
Posty: 220
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 20:21
swiat jest pełen mizoginów ale ogólnie ciekawe rzeczy tam wypisują... :lol: czasem mam takie rozkminy ze największym zlem jest ten jebany internet bo jakoś mam wrażenie ze za czasów naszych rodzicow nie było w ogóle tak mocno upośledzonych ludzi, internetowych trolli czy ludzi którzy spędzali 2/3 życia przed grami komputerowymi tylko normalnie wygrywali sobie zycie na dworze albo rwali jakieś dupeczki bo co mieli do roboty? teraz lepiej zagadać na spotted albo tinderze, sam jak pomyśle ile czasu stracilem na chujowe gry pokroju counter strike i przesiadywanie na jakichś portalach to az sie mózg lasuje bo teraz 100 razy bardziej wolalbym siedzieć nawet w zimie na dworze, gdzieś czytalem kiedys artykul o jakichś zaburzeniach gdzie mlodzi tworzą swoj wyidealizowany obraz samego siebie w internecie i to ich strasznie dowartościowuje ze mogą byc tutaj kimś innym niz w realu ale jak mawia klasyk...kozak w necie cipka w swiecie


http://lubimyczytac.pl/ksiazka/49378/ps ... -wsrod-nas

_________________
my tu gadu gadu a w biedronce nadgodziny


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 Marca 2009
Posty: 3127
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 20:23
no anonimowe wyznania to ciężka faza, zablokowałem szybko

_________________
duszyczką jesteś dźwigającą trupa


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 Lipca 2012
Posty: 3254
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 20:55
tyle samo przegrywow bylo tylko nie mieli medium do uzewnetrzniania sie


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 Marca 2009
Posty: 3127
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 21:06
niby tak ale mam wrażenie, że takie wykopy czasem cementują stuleje, tworzą się grupy wzajemnego taplania w spierdoleniu i niektórzy zamiast szukać jakichś wyjść wygodnie rozkładają się w loży pokrzywdzonych

_________________
duszyczką jesteś dźwigającą trupa


Powrót do góry
Zobacz profil

Dołączył(a): 03 Kwietnia 2012
Posty: 2266
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 21:54
eee, anonimowe mirko wyznania to siedlisko baitów, nie brałbym na poważnie czegokolwiek co tam jest napisane.


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 Marca 2012
Posty: 999
Lokalizacja: Warszawa
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 23:29
jaca napisał(a):
niby tak ale mam wrażenie, że takie wykopy czasem cementują stuleje, tworzą się grupy wzajemnego taplania w spierdoleniu i niektórzy zamiast szukać jakichś wyjść wygodnie rozkładają się w loży pokrzywdzonych


miałem ten sam zarzut w tym temacie ale wtedy chyba byłeś w opozycji

_________________
WITAM Z TEJ STRONY GLOBE
GDY JESTEM NIEŚMIESZNY
TŁUMACZĘ SIĘ PROWEM


Spoiler:


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 Marca 2009
Posty: 3127
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: środa, 10 Stycznia 2018, 23:45
a nie pamiętam, nie zaprzeczam... w każdym razie teraz się zgadzam

_________________
duszyczką jesteś dźwigającą trupa


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 Sierpnia 2009
Posty: 2653
Lokalizacja: Galaxy far, far away
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 19:44
tomek8927 napisał(a):
To co większość z was tutaj pisze, to nie depresja tylko drobne smutki i przygnębienie, depresja rozkurwia ci świat, chcesz się schować pod kołdrą i nigdy nie wychodzić, chcesz zniknąć; rozpierdala cię to od środka psychicznie i fizycznie. I nie tylko jak wieje wiatr i pada deszcz, i jest ciemno. Kto wie to wie, nie polecam.

Ja wiem, że Wam smutno chłopaki, ale szanowny user tomek8927 w tej wypowiedzi napisał dużo prawdy. Nikt nie umniejsza Waszych problemów, ale jeżeli jest chujowo bo nie ma się z kim poprzytulać czy wyjść na browca i załatwienie tych dwóch tematów skończyłoby Waszą katorgę, to spoko i życzę Wam jak najlepiej, ale proszę, nie mówmy w tym kontekście o depresji.

Pół żartem, pół serio, sam często mówiłem, że mam/miałem/miewam/miewałem, ale będąc szczerym nie jestem w stanie tego stwierdzić w 100% i w sumie to nigdy nie przypiąłbym sobie takiej łatki bo znam osoby, które czują się o wiele gorzej. Z szacunku dla nich i tego co przechodzą, po prostu.

Chuj tam z tym, że przez lekko ponad rok byłem cholernie smutnym i nieszczęśliwym typem, z tendencją do destrukcyjnych wybuchów gniewu, poczuciem winy za postępujące spierdolenie, brakiem poczucia satysfakcji z sukcesów (gdzie nawet najmniej wylewne osoby z mojego otoczenia wyrażały więcej entuzjazmu niż ja), znudzony/zmęczony życiem, zamknięty w najmroczniejszych czterech ścianach swojego umysłu, mentalnie wciąż zmierzając w dół, jak Kadłub to forum ku końcowi (pozdrawiam serdecznie, kocham i szanuję).

Z czasem na dobre w moim repertuarze słownictwa zakorzeniły się frazy w rodzaju "zapierdolić się" i tym podobne, stosowane często i w zwiększającej się liczbie okoliczności. Poznałem myśli samobójcze z gatunku tych, które przychodzą niespodziewanie, same, i budzą przerażenie danego użytkownika mózgu. Nie mówimy tu o sytuacjach na zasadzie "o chuj dostałem pałe z maty, idę się zabić". Coraz bardziej zaczynałem odczuwać też derealizację i odcięcie od świata innych, "zwykłych" ludzi... Choć w tym kontekście akurat całe życie czuję się popierdolem i jednostką absolutnie niedopasowaną do społeczeństwa, ale to nie czas i nie miejsce na ten temat.

Przestałem za to odczuwać emocje, a wewnętrzna pustka pogłębiała się. Z tą pustką to też dziwna sprawa bo niby "nic" nie może boleć, ale w tym przypadku jest to akurat cholerny motor napędowy cierpienia. Mój organizm reagował za to bardzo chętnie. Wizyta u kardiologa, o której kiedyś pisałem na forum była spowodowana między innymi faktem, że tygodniami czułem ucisk w klatce piersiowej, kołatania serca i inne objawy, które napędzały myśli "zaraz umrę" i późniejsze "chcę tego czy nie?". Na szczęście nigdy nie przekroczyłem tej mentalnej granicy, za którą mógłbym z całą szczerością sam do siebie powiedzieć "nie chcę żyć". Wracając jednak do objawów - wszystko przez stres i wewnętrzne napięcie. W pewnym momencie jedynym moim marzeniem było móc się tak najzwyczajniej w świecie rozpłakać jak dziecko, ale nawet w najgorszych chwilach, kiedy było naprawdę okropnie i kluczowe tryby maszyny zwanej życiem ścierały się ze sobą, a i mnie przy okazji (przynajmniej z mojego punktu widzenia), moje oczy były w stanie wyprodukować jedynie pojedyncze krople (naprawdę jedną lub dwie), które zauważałem dopiero, gdy dotykałem lekko zwilżonego policzka.

Bywałem trzeźwy, bywałem wiecznie porobiony. Wiadomo, że używki przy takich stanach to nic dobrego, ale jeżeli są w Twoim życiu to nie odstawisz ich z powodu "jest mi smutno bardziej niż zwykle". Po miesiącu żarcia benzo w okresie tego hardkorowego stresu faktycznie poczułem się trochę lepiej, ale to też nie tak, że byłem u lekarza i brałem przepisane leki, tylko akurat miałem dostęp i chciałem spróbować. Swoje się też w tej materii pobawiłem.

Przez poczucie odrzucenia zaangażowałem się w dziwną relację, przez którą skrzywdziłem najbliższą mi osobę, i tamtą drugą przy okazji też.

Zachowaniem wynikającym z mojego stanu krzywdziłem bliskich wokół.

W końcu zacząłem też krzywdzić sam siebie, szczególnie gdy odpierdalało się coś złego, za co winę mogłem przypisać tylko jednej osobie (no zgadnijcie komu). Rozjebana o ścianę w napadzie gniewu łapa do dziś jest sprawna w jakichś 95%. Niby nic, ale to jednak trwały uszczerbek spowodowany chwiejnością emocjonalną. O innych rzeczach nie będę pisał bo to wstyd istnienia, najgorszy ze wstydów.

Jak to się skończyło? Samo. Życie zaczęło się jakoś powoli układać. Wiecznie kopiąc w swojej głowie w końcu odszukałem kilka rzeczy, które w jakiś sposób ukształtowały moje dalsze kroki. Zeszło trochę ciśnienia. Rany wyrządzonych krzywd zaczęły się zabliźniać. Przyszłość przestała malować się w tylko barwach ciemności (tej pustki, która zagląda wgłąb Ciebie, jeżeli tylko spojrzysz w jej kierunku).

Pointa? W dalszym ciągu nie powiem o sobie ze 100% szczerością, pewnością i przekonaniem, że mam/miałem/miewam/miewałem depresję.
Jaka kurwa pointa jak jeszcze tyle literek potem najebałeś debilu xD

Forumowicze, którzy są tu jakiś czas pewnie pamiętają i mega pozytywny przekaz, który kiedyś tu wrzucałem, jak i czas o wiele mroczniejszych rozkmin.

Długo szukałem wiedzy i informacji, ale chuj tam wie jak jest naprawdę, a co sobie dopisuję. Najbardziej do mojej osoby pasuje borderline, ale jeżeli ktoś myśli, że pójdę gdziekolwiek i będę z kimś o tym rozmawiał to go pojebało :D W moim życiu zawsze coś się zmienia, zawsze czegoś szukam, zawsze za czymś tęsknię, zawsze coś mi nie pasuje. Jednocześnie znam też zarówno szczyt szczęścia, jak i głębinę rozpaczy. Co więcej, wygląda na to, że okresowo wędruję między nimi i poznaję kolejne, za każdym razem głębsze, wymiary obu stanów. Wspominałem o borderline, ale tak serio to mógłbym dopasować do siebie co najmniej kilka różnych opcji na podstawie spełniania jakiejś tam części czynników kluczowych w diagnozie (czasem większej ilości, czasem mniejszej)... No i w sumie to pewnie w ten sposób każdy człowiek znalazłby schorzenie dla siebie. Inna sprawa, że większość ludzi jednak nie przechodzi tego, co przeszedłem ja. Jakaś część natomiast przechodzi to o wiele mocniej.

Wyszło z tego łzawe oświadczenie (pzdr wiadomo kto), ale pointa (już prawie prawie naprawdę koniec) jest generalnie taka, że nie nazywajcie wszystkiego depresją, bo robicie krzywdę ludziom naprawdę chorym. Gwiazdy rocka nie popełniają samobójstw bez powodu (RIP Chester). Można mieć wszystko, a i tak czuć się coraz gorzej - to akurat kwestia mi bliska bo trochę se to życie wygrywam i mówię to bez przewózki, ale z pewnością.

Większość dyskusji to stuleja i mentalne spierdolenie, które można naprawić strzelając sobie mentalnego liścia w ryj (albo i chuja do dupy, co kto lubi), organizując czas, ucząc się nowych rzeczy, kreując cele, spełniając je i tak dalej... Ogólnie rzecz ujmując, korzystając z podróży zwanej życiem jak najpełniej się da, bez wymówek. Najczęściej u podłoża bycia piwniczakiem-spierdoxem leży skrywane "boję się" w różnych formach. Używam tu słów obraźliwych, ale nie chodzi mi absolutnie o to, żeby komuś dojebać. Tu po prostu trzeba postawić sprawę jasno, a potem wziąć się w garść. Ja wiem, że boli, ale warto. Z tego powodu też coaching i całe to gówniane mielenie słabych umysłów zdobywa taką popularność. To nic innego jak klasyczne "fake it till you make it"... A że gdzieś w tym wszystkim masz porzucić siebie i zostać maszynką, która w sytuacji X reaguje działaniem Y, bo tak właśnie trzeba i tak mówił jakiś guru Jaszczur, to osobny temat. O zjebanym wpływie nowoczesnego świata na umysły młodych ludzi też można byłoby sporo wody przelać, ale to nie ten temat, a i ja nie jestem dziadem z podejściem "kiedyś to było, kooooorwa, ale kiedyś było".

Wobec powyższego, rozmawiajmy sobie przyjemnie i miło o byciu smutnym, ale zamiast umacniać się we własnym bólu i wspólnie walić konia na zło tego świata, może warto jednak czasem się ruszyć i czegoś w tym życiu doświadczyć. Szczerze? Cieszę się, że przeszedłem te chwile bo dzięki nim moja wewnętrzna forteca, mimo że wówczas nadszarpnięta, dorobiła się fosy z krokodylami i zajebistego smoka. Wiadomo, że przyjdą jeszcze oblężenia. Być może takie, przy których te przeszłe, nawet zebrane razem, będą jak pierdnięcie komara, ale wiem o sobie tyle, że jestem cholernie upartym skurwysynem i póki mam wewnętrzny pęd, przekonanie, że chcę to życie przeżyć jak najszerzej, doświadczając jak najwięcej (w tym także całego syfu jaki ma mi do zaoferowania), wiem też, że będzie dobrze.

Jak tl;dr to:

- nie każdy smutek to depresja
- było mi bardzo smutno i naodpierdalałem syfu
- w końcu zaczęło być lepiej
- życie jest super, konfetti, fanfary, orgazmy
- weź się w końcu za siebie leniwy spierdoxie...
- ...ale nie tak jak chcą tego spierdoleni coache

_________________
Od kiedy wytrzeźwiałem Hugo nie jest bossem.
Obrazek
#free_WSZYSCY


Powrót do góry
Zobacz profil profil na facebooku
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 Grudnia 2014
Posty: 192
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 20:21
Nie chce sie spierac z tomkiem o to gdzie dokladnie jest granica depresji - moim zdaniem wcale nie ma co czekac az bedziesz miec objawy somatyczne - ale to o co opisujesz zasluguje na przynajmniej sprawdzenie z psychologiem. Pewnie, czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale tak dlugo jak nie zaczniesz pracowac nad szkodliwymi zwyczajami, tak dlugo pozostajesz blizej faktycznej depresji.

_________________
your ego is writing cheques your body can't cash


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 Stycznia 2015
Posty: 220
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 20:38
motyw pamiętam ze pisales kiedys duzo o tych uzywkach i jazdach typu ze boisz sie czasem nawet zasnąć przed spaniem bo myslisz ze mozesz sie juz nie obudzic itp szczerze mówiąc nigdy tak nie mialem ale znam paru gości z osiedla którzy duzo cpali i mógłbym tu napisać poemat o tym co wyprawiali, albo co dzialo sie z ich psychiką jak kiedys chlop dzwonil do mnie w nocy bo mówił że ktoś mu wszedl do mieszkania i chce go odjebac, a niestety aktualnie są na odwykach albo jakiś psychiatryk

ale ogolnie pomijając depresje czy to nie wygląda tak ze sami sie na sile wpędzamy w taki mentalny syf i tworzymy problemy które nie do końca istnieją? moze warto sie przyjrzeć temu co kiedys brales i jakie to spustoszenie wyrządzilo w twoim mózgu? sam palilem pare lat i wiem ze kazda uzywka tego typu ryje banie po dluzszym okresie, a w szczególnosci osiedlowe palenie plus jakieś twarde albo inne eksperymenty i tu sie juz zaczyna mogiła a widzialem po ludziach ktorzy zawsze stronili od uzywek typu nawet zjebana wodka z sokiem na imprezie to dziwnym trafem jakoś normalnie szli przez zycie i nie mieli zadnych wiekszych problemow ze sobą, chociaz wiadomo ze nie ma co generalizowac.

_________________
my tu gadu gadu a w biedronce nadgodziny


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 Sierpnia 2009
Posty: 2653
Lokalizacja: Galaxy far, far away
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 20:51
Mordeczki, doceniam troskę, ale tu nie chodziło w sumie do końca o mnie xd
No i tylko wariaci są coś warci, pzdr.

_________________
Od kiedy wytrzeźwiałem Hugo nie jest bossem.
Obrazek
#free_WSZYSCY


Powrót do góry
Zobacz profil profil na facebooku
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 Grudnia 2015
Posty: 1069
Lokalizacja: Tak
Ostrzeżenia: 1
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 21:22
MoTyW@ jakbym czytał normalnie swoje życie momentami

_________________
Spoiler:


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 Grudnia 2012
Posty: 693
Lokalizacja: Big Tuna
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 21:31
Fajny post użytkowniku MoTyW, pozdrawiam

_________________
I fuck hip hop


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 Grudnia 2013
Posty: 736
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 22:35
Też uważam, że bardzo dobry post. Momentami mam przed oczami swoje życie w sezonie 2015/2016. No i właśnie zacząłem się nad tym zastanawiać ostatnio. Wtedy czułem ogromną pustkę, bezsens, lęki, niechęć do robienia czegokolwiek czy czasami chęć się odjebać. Nie jestem pewien czy to depresja czy nie. Nie ma sensu w to wnikać. Miałem w tamtym okresie kilka sytuacji, które myślałem że przyczyniły się do tego stanu. Po roku jakoś z tego wyszedłem, z tym że no właśnie. Tu jest najważniejsza rzecz. Ograniczyłem wtedy picie, a po 3-4 miesiącach mój stan psychiczny się ustabilizował. Nigdy tego nie połączyłem z alko. A zaczynając od początku to najpierw była jedna sytuacja, zacząłem iść trochę w alko żeby o tym nie myśleć. Potem druga, potem jeszcze któraś. I z każdym razem po prostu to zapijałem coraz mocniej, a to wszystko o czym pisałem wyżej albo się pojawiało, albo narastało jeżeli już było. Nigdy nie połączyłem tego z alkoholem, a tak po przemyśleniu chyba najgorsze momenty miałem gdy chlałem najwięcej. Ostatni miesiąc też mocniej pochlałem, z tym że tutaj po prostu imprezowo tak wyszło. No i od kilku dni czuje taki bezsens i lęk, którego dawno nie czułem. Nie jest to nawet ułamek tego co było wtedy, ale jednak coś się pojawiło. I dopiero teraz mój umysł połączył to wszystko. Poczytałem trochę o depresji alkoholowej. Nie jestem uzależniony, jak piłem w chuj dużo to zapijałem smutki i do tego imprezowałem, teraz pije tylko podczas spotkań ze znajomymi. Nie czuję na to parcia jakoś w innych sytuacjach. Więc chyba nie jestem. Ale kurwa wydaje mi się, że wszystkie moje problemy były spowodowane tym czym próbowałem je neutralizować.

Nie wiem w sumie po co to napisałem, chyba po prostu jestem wkurwe zaskoczony tym co sobie uświadomiłem. Wiedziałem, że narko mogą tak działać, ale jakoś nie że alkohol. Zawsze traktowałem alko jak coś do zabawy (ewentualnie w pewnym momencie także nie myśleniu o tym jak jest chujowo), potem najwyżej kac i żadnych innych minusów. Nie wiem czy mogę wyciągać wnioski, że to wina alko. Ciężko powiedzieć, teraz w końcu to tylko kilka dni, wcale nie musi mieć to związku z chlaniem, ale trochę dało mi to do myślenia. Wątki się łączą. Może komuś to też jakoś da, bo chyba ma mocniejszy wydzwiek niz "zapijanie smutków jest chujowe, nie rób tego"


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 Sierpnia 2009
Posty: 2653
Lokalizacja: Galaxy far, far away
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Piątek, 12 Stycznia 2018, 22:58
Dla takich rozkmin warto czytać ten temat, props.

_________________
Od kiedy wytrzeźwiałem Hugo nie jest bossem.
Obrazek
#free_WSZYSCY


Powrót do góry
Zobacz profil profil na facebooku
moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 Grudnia 2012
Posty: 2580
Lokalizacja: Gdańsk
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post depresja
  Wysłano: Sobota, 13 Stycznia 2018, 15:08
motyw - bardzo ciekawe jest to co napisałeś, mógłbyś tylko uzupełnić swoją wypowiedz o listę narkotyków które przyjmowałes? glownie interesujące jest dla mnie to czy miales jakiś okres kokainowy? pytam bo te objawy są dość mocno podobne do klasycznych opcji związanych właśnie z tym narkotykiem, mam ziomka który był imprezowym zwyrolem, ale dopóki jeszcze jakoś ogarniał tylko tryb melanzowy to bylo spoko, największy rozpierdol psychiczny przyszedł jak zaczął se walić w kulfon normalnie w ciągu dnia, właściwie funkcjonował na kokainie permanentnie, a jak się ogarnął i skończył to gościa po prostu rozjebalo, nie widziałem nigdy takiej fazy na żywo jak w jego przypadku, pustka mentalno-emocjonalna jaka go ogarnęła była taka masakra ze ciężko sobie to wyobrazić, teraz się leczy psychiatrycznie, wysłałem mu twój post i napisał ze zdecydowana większość odczuć pokrywa się z jego, tyle ze on twierdzi ze bez psychiatry już dawno by się zabił


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

_________________
Spoiler:


Powrót do góry
Zobacz profil profil na lastfm
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 Lipca 2010
Posty: 1897
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Sobota, 13 Stycznia 2018, 15:47
ja tak na marginesie powiem wam rzecz brutalną ale bardzo pocieszającą mianowicie jak wyobrażę sobie siebie z 4 lata temu, to pewnie wysrałbym tu benzo-posta podobnego do kilku ostatnich dłuższych co przeczytałem ich właśnie z 4-5 i myślałem sobie w tym czasie że wymyślacie jakieś z huja problemy i szkoda byłoby mi dziś czasu na podejmowanie choćby 5% takich rozkmin
tak że jest szansa chłopaki, wszystko da się w baniaku sobie poukładać, kiedyś też było mi smutno jak Wam teraz, a aktualnie jestem bardzo szczęśliwy mimo że jestem świeżo po pogrzebie dziadziusia i piszę to z pracy w której się nie realizuje i gówno mi płacą hehe :rotfl: :rotfl:

_________________
nie jestem typem który mówi do świni kotku
kopne cie tak mocno w pizde że but zostanie w środku


Powrót do góry
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 Grudnia 2013
Posty: 705
Lokalizacja: Olsztyn/Korsze
Odpowiedz z cytatemOdpowiedz z cytatem
Post Re: depresja
  Wysłano: Sobota, 13 Stycznia 2018, 15:57
piękny meczing z avatarem

_________________
FPN napisał(a):
Teraz w bangerku będzie można follow upować 2cztery7, gdzie nawijali, że Pjus głuchy. My będziemy mogli nawinąć, że Runiek ślepy, a postuje ciągle


Powrót do góry
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 799 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40  Następna strona



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Zarzi i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB
Forum style by Vjacheslav Trushkin and modified by zin.